Hammastunturi Wilderness Area

Trzeci dzień – bagna.

Dziś od rana będziemy usiłować przedostać się dalej przez kolejne bagna i potoki, by dalej podążać na północ. Poruszanie się po terenie bagiennym wymaga skupienia i planowania. Skupienie przyda się do ciągłej analizy terenu po którym się poruszamy, aby nie zapaść się w terenie za głęboko. W całej zabawie ważne jest wpierw zaplanowanie poruszania się po terenie bagiennym. Zazwyczaj taki teren składa się z kęp traw, mchów lub krzewinek po których można w miarę suchą nogą przejść oraz terenów w których można się zapaść nawet po pas i głębiej. Poruszanie się po takim terenie wygląda troszkę jak poruszanie się po labiryncie bez ścian. Czasem trzeba wrócić, gdy dojdzie się do miejsca gdzie kończą się kępki.  Dziś pół dnia spędziliśmy na bagnach i doszliśmy do miejsca gdzie mamy przejść przez rzekę. Wysoki stan wody po raz kolejny nie pozwolił nam przejść na drugą stronę, bo choć rzeka w miarę wąska (kilka metrów) to woda wycięła w bagnie głęboką wyrwę na ponad dwa metry.  Ostatecznie po kilkuset metrach wzdłuż brzegów i nie zmiennej sytuacji decydujemy się na dalsze poruszanie się w dół rzeki i dotarcie do kolejnego mostu. Straciliśmy dużo czasu. Po dotarciu do mostu decydujemy się z uwagi na trudne warunki terenowe i mało czasu skorzystać z leśnej drogi, aby przyspieszyć marsz.

 

 

Wieczorem docieramy do Pahaoja tupa – miejsca gdzie będziemy mogli skorzystać z noclegu pod dachem. Na terenie dawnej kopalni złota zorganizowano dla turystów miejsce biwakowe oraz możliwość noclegów pod dachem w dawnym budynku kopaczy złota. W tym miejscu w 1920 roku po raz pierwszy rozpoczęto pozyskiwanie złota metodą mechaniczną. Do dziś teren nosi znamiona prowadzonej tu działalności, niemniej jednak teren jest wchłaniany przez naturę. Gdzie nie gdzie tylko można znaleźć pozostałości po kopalni – części urządzeń. Część z nich zostało zabezpieczonych pod wiatą i skatalogowanych. Teren oddany we władanie naturze stał się pięknym miejscem wypoczynku. Podczas naszego biesiadowania spotykamy rodzinę, która spędza tu czas w okolicy na kopaniu złota.

 

Czwarty dzień – kopalnia złota

Dziś trafiła się nam nie lada gratka – spotkana w dniu wczorajszym rodzina finów zaprosiła nas do swojej odkrywki, gdzie poszukują złota. Mamy możliwość poczucia się niczym prawdziwi poszukiwacze złota. Poczuć co to gorączka złota…

Rozpoczynamy wydobycie złota. Właściciel kopalni prezentuje nam dwie metody – metoda pierwsza – płukanie za pomocą miski oraz płukanie za pomocą koryta z przepływającą przez nie wodą pompowaną z rzeki.

 

 

Pracujemy dzielnie efektem czego uzyskujemy kilka ziaren prawdziwego złota. Mamy przy tym wiele zabawy, bo rodzina finów jest bardzo wesoła i żarty sypią się na lewo i prawo.

Po kilku godzinach żegnamy się, bo czas ruszać w dalszą drogę. Pozostawiamy bardzo miłej rodzinie ukopany jeszcze własnoręcznie materiał do płukania życząc, aby zawierał całe złoże samorodków.

Ruszamy dalej. Dziś mamy do zrobienia, krótki dystans, aż do połączenia rzek.

Idziemy wzdłuż rzeki. Miejscami przejścia są naprawdę wąskie i wymagające w miejscach, gdzie skały schodzą bezpośrednio do wody.

Pod koniec dnia docieramy do małego domku w lesie, gdzie można przenocować w wypadku gorszej pogody. My jednak maszerujemy dalej, aż do miejsca biwakowego.

Podczas marszu towarzyszą nam od jakiegoś czasu dwa wykopane, a częściowo wykute w skale rowy. Rzecz bardzo nietypowa jak na miejsce w którym się znajdujemy. Sprawa wyjaśnia się po pewnym czasie, gdy okazuje się, że kanały docierają, aż do miejsca gdzie dawniej znajdowała się kopalnia złota.

 

 

Biwak na którym będziemy dziś nocować znajduje się bezpośrednio przy dawnej kopalni złota. A kanały, które towarzyszyły nam podczas marszu to nic innego jak doprowadzenie wody do kopalni. Z uwagi na to, że pozyskiwanie złota odbywało się metodą płukania, niezbędnym było posiadanie dużej ilości płynącej wody w kopalni. Tak więc pracownicy kopalni wykopali, a częściowo wykuli dla niej kanały w terenie. Zapewne 100 lat temu zbudowano do tego na rzece tamę, która kierowała wodę do tych kanałów. Dziś pozostał po nich jedynie ślad przykryty warstwą roślinności. Poruszając się po terenie kopalni można zauważyć wiele śladów – fundamentów po budynkach, pieców, pewnych elementów stalowych wyposażenia.  Siedząc na piecu i wsłuchując się w dźwięki lasu jeszcze dziś można usłyszeć ludzi, którzy tu pracowali, a może to tylko omamy…

 

Piąty dzień – wyprawa wzdłuż rzeki

Rano lekkie załamanie pogody – namioty mokre – w nocy i nad ranem padał deszcz. Na szczęście się wypogadza i możemy iść dalej.

Dziś podążamy wzdłuż rzeki, aż do odejścia kolejnego większego potoku, gdzie zamierzamy skręcić, by wspiąć się z dna doliny na płaskowyż. Dziś mamy do pokonania strome podejścia w terenie.

 

 

Trasa jest przepiękna i prowadzi nas przez dziewicze lasy. Po przejściu przez kolejną dolinę zaczynamy się wspinać na płaskowyż. Niestety pogoda się pogarsza, wszystko zasnuwa mgła i dodatkowo mocno spada temperatura . Wchodzimy do innego świata. Znajdujemy się w najwyższym punkcie naszej wyprawy. Znikają drzewa. Wchodzimy w tundrę. Dookoła nas głównie brzoza karłowata w formie krzaków i puste przestrzenie. Jakże piękny byłby widok z tego punktu, lecz dziś poza najbliższymi 50 metrami widzimy tylko biel.

 

 

Musimy znaleźć miejsce na nocleg – obecne miejsce się nie nadaje, gdyż jest bardzo wilgotne – miejscami wręcz podmokłe no i nie ma drewna na opał, a dziś trzeba się koniecznie ogrzać. Staramy się zejść niżej by mieć bardziej osłonięty od wiatru obóz, no i drewno na opał. Po kolejnych kilku kilometrach docieramy wreszcie do miejsca, gdzie jest dostępna woda, opał i suchy teren. Dziś była naprawdę trudna trasa. Najpierw ostro pod górę w połowie dnia, a później mocny wiatr oraz mgła. Wszyscy są mocno zmęczeni i wychłodzeni. Dobry humor na chwilę został odłożony na bok, lecz wróci do nas jak już brzuchy zostaną wypełnione i ognisko będzie buzować. A tymczasem zbieramy opał – palimy ognisko – suszymy ubrania, buty oraz ogrzewamy się przy ogniu.

 

Pierwszą część relacji można przeczytać tutaj: https://wkreconywlas.pl/hammastunturi-wilderness-area-relacja-cz-1/

Trzecią część relacji można przeczytać tutaj: https://wkreconywlas.pl/hammastunturi-wilderness-area-relacja-cz-3/

Relacja filmowa z wyprawy: https://wkreconywlas.pl/hammastunturi-wilderness-area-2017-by-wkreconywlas-film/