PCT

Po krótkim odpoczynku w mieście Idyllwild wróciłam z powrotem na szlak. Kilka dni wędrówki, aż dotarłam do Big Bear Lake, gdzie dzięki uprzejmości Aniołów Szlaku mogłam przenocować w ich domu niczym członek rodziny. Zrobienie prania, szybki prysznic i noc w prawdziwym łóżku zdecydowanie poprawiły samopoczucie.

W mieście spędziłam dzień wolny, żeby zregenerować siły. Przepiękne miasteczko otoczone górami i lasami w wielkim jeziorem. Z ciężkim bólem serca musiałam wrócić na szlak. Kolejne dni były ekstremalnie upalne. Trasa prowadziła zboczami gór wiec o choć odrobinie cienia można było pomarzyć. Gorąc dawał się mocno we znaki. Zaciskam jednak żeby i krok za krokiem z prędkością żółwia idę do przodu.

Ostatni dzień był bardzo wymagający pod względem wody. Musiałam zapakować dodatkowe litry, jako ze dzień zapowiadałam się znowu upalny, a kolejne dostępne źródło było za 20mil.

Nie były to łatwe dni, ale dotarłam do miasteczka Wrightwood, gdzie uzupełniam zapasy na kolejne dni na szlaku. Ponad 560km i 3 tygodnie za mną!

Karolina Kwiecień

Następny artykuł Karoliny:  https://wkreconywlas.pl/pacific-crest-trail-2017-cz-4/

Poprzedni artykuł Karoliny:  https://wkreconywlas.pl/pacific-crest-trail-2017-cz-2/